Optymizm związany z przeplanowaniem słabnie, akcje spółek konopnych podążają za nim
przez Bena Stevensa
Minęły już prawie dwa miesiące Prezydent Donald Trump zaskoczył światowy przemysł konopny, podpisując rozporządzenie wykonawcze aby wyciągnąć długo oczekiwany proces reklasyfikacji marihuany z biurokratycznego bagna. Ponieważ administracja od tamtej pory nie wspomniała o tym projekcie, pustka znów zostaje wypełniona oporem prohibicjonistów, sceptycyzm rynku i nieustanne rozproszenia.

Początkowa euforia związana z rozporządzeniem wykonawczym mającym na celu przyspieszenie zmiany klasyfikacji marihuany praktycznie wyparowała, a akcje spółek z branży konopnej przewidywalnie straciły swoje szybkie zyski.
Wartość funduszu AdvisorShares Pure US Cannabis ETF (MSOS), którego wartość wzrosła o 241 TP3T po ogłoszeniu w grudniu, spadła o 151 TP3T od początku roku, podczas gdy szerszy indeks S&P 500 znajduje się na plusie.

Choć projektu w żadnym wypadku nie można skreślić, branża konopna jako całość nie zawsze poddaje się wpływom medialnego szumu, a coraz więcej czołowych głosów sugeruje teraz, że może wpaść w tę pułapkę ponownie.
“Przełożenie harmonogramu będzie po prostu dużą ulgą podatkową, głównie dla operatorów systemów przesyłowych, i wpłynie na ich wyniki finansowe, co może wpłynąć na cenę ich akcji” – powiedział Arthur de Cordova, dyrektor generalny firma konopna Ziel i były trader instytucjonalny z Wall Street. “Ale poza tym nie wstrzyknie żadnego dodatkowego kapitału w tradycyjnym sensie”.”
Ponieważ Departament Sprawiedliwości nie przedstawia żadnych aktualnych informacji na temat postępów wdrażania, a ścieżka administracyjna pozostaje niejasna, de Cordova twierdzi, że wciąż czeka na wiarygodną analizę tego, jak przebiega cały proces: “Jeszcze nie czytałem żadnego przenikliwego artykułu, który wyjaśniałby, jak obecnie wygląda zmiana harmonogramu”.”

Ta niepewność potęguje narastający opór polityczny w partii Trumpa. Droga do Załącznika III napotyka na poważne przeszkody prawne i administracyjne, a nawet jeśli się powiedzie, może nie przynieść transformacyjnej zmiany, jakiej oczekiwali dotychczasowi operatorzy.
Problem wdrożenia
Dekret wykonawczy Trumpa nakazał prokurator generalnej Pam Bondi ‘podjęcie wszelkich niezbędnych kroków w celu jak najszybszego zakończenia procesu stanowienia przepisów związanych z przeniesieniem marihuany do Wykazu III Ustawy o substancjach kontrolowanych’.’
Jednak dwa miesiące później Departament Sprawiedliwości nie przedstawił praktycznie żadnych informacji na temat tego, w jaki sposób, kiedy i czy w ogóle to nastąpi.
Po naciśnięciu Moment Marihuany W zeszłym miesiącu rzecznik Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) poinformował, że departament nie ma żadnych ‘komentarzy ani aktualizacji’ do przekazania. Niedawno przedstawiciel agencji poinformował w wywiadzie dla Salon, że ‘DOJ pracuje nad określeniem najszybszego sposobu wykonania rozporządzenia wykonawczego’, co sugeruje, że droga do dalszych działań nie została jeszcze ustalona.
“Podpisz jedno z tych rozporządzeń wykonawczych” – kontynuował de Cordova, pytając, czy Trump może po prostu ‘zadzwonić do swojego przedstawiciela DEA i to zrobić… nie wciskaj mi kitu… chcę, żeby to było gotowe do poniedziałku?’
“Wszyscy, którzy sprzeciwiają się przełożeniu rozprawy, pozwą ich do sądu i będą mieli pole do popisu, bo sprawa była pospieszna. Czy więc zostanie utrzymana? Czy odbyły się publiczne przesłuchania dla drugiej strony?”
Wymagania administracyjne są znaczne. Agencja ds. Zwalczania Narkotyków (DEA) musi jeszcze przeanalizować 43 000 uwag publicznych złożonych w ramach procesu „Powiadomienia o Propozycji Przepisów” administracji Bidena. Od sierpnia 2025 r. agencja nie zatrudnia sędziów administracyjnych, czyli urzędników odpowiedzialnych za nadzór nad reklasyfikacjami narkotyków. Administrator DEA, Terry Cole, którego nominacja została zatwierdzona w lipcu, nie zobowiązał się jeszcze publicznie do zmiany harmonogramu i nadzoruje mianowanie nowych sędziów, którzy mogliby ponownie uruchomić proces.
Niedawny Raport Służby Badawczej Kongresu przedstawił, w jaki sposób Departament Sprawiedliwości mógłby teoretycznie całkowicie odrzucić dyrektywę prezydenta lub opóźnić proces poprzez ponowne rozpoczęcie przeglądu naukowego.
Prokurator generalny Bondi jak dotąd milczał w tej sprawie. Chociaż spekulowano, że kwestia ta zostanie poruszona na burzliwym przesłuchaniu w tym tygodniu, sesja była… nieuchronnie wykolejone przez skandal związany z Aktami Epsteina.
Praktycznie pewne są również wyzwania prawne. Prokurator generalny Nebraski, Mike Hilgers, przewodził wielostanowemu listowi sprzeciwu w procesie Bidena i kontynuował spory sądowe przeciwko programom marihuany medycznej i środkom odurzającym pochodzącym z konopi.
Grupy antykonopne już przygotowały zażalenia na zmiany klasyfikacji. Nawet zwolennicy reform mogą wnieść pozew, argumentując, że zmiana klasyfikacji jest niewystarczająca i że konopie powinny zostać usunięte z rejestru i całkowicie usunięte z Ustawy o Substancjach Kontrolowanych.
Co się naprawdę zmieni?
Głównym celem amerykańskich operatorów branży marihuany w kontekście zmiany harmonogramu jest usunięcie przepisu podatkowego 280e, czyli sekcji kodeksu IRS, która blokuje zwykłe odliczenia biznesowe dla operacji narkotykowych z Wykazu I/II.
Jednak, jak uważa de Cordova, sugestie, że mogłoby to otworzyć drzwi do kapitału instytucjonalnego, są przesadzone.
Prawdziwą barierą nie jest klasyfikacja w ramach Wykazu I, ale reforma bankowa, która pozostaje w impasie pomimo powszechnej legalizacji w stanach. Bez dostępu do tradycyjnego systemu bankowego i rynków kapitałowych, restrukturyzacja oferuje ograniczoną ulgę.
Co więcej, większość MSO działa tak, jakby 280e zostało już zniesione, co oznacza, że bezpośrednie korzyści będą prawdopodobnie skromne.
Jedynym obszarem, w którym de Cordova dostrzega prawdziwy postęp, jest dostęp do badań, ale rzeczywiste korzyści dla pacjentów i przedsiębiorstw prawdopodobnie nie będą odczuwalne przez wiele lat.
Wielkie firmy farmaceutyczne, które do tej pory ‘cicho pracowały za kulisami’, wreszcie będą mogły publicznie rozmawiać o marihuanie w swoich projektach. Korporacje międzynarodowe, takie jak Bayer i Novartis, wcześniej ostrożne w kwestii narażania działalności w USA, mogą teraz otwarcie rozmawiać.
Badania kliniczne, zatwierdzenia FDA i harmonogramy rozwoju produktów farmaceutycznych nie zmieniają się szybko, a tradycyjnym operatorom branży konopnej brakuje infrastruktury regulacyjnej, którą wielkie firmy farmaceutyczne budowały przez dziesięciolecia.